Felieton Prezesa Izby Borysa Stokalskiego będący komentarzem debaty XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy

W związku z  debatą „Między zaangażowaniem, a delegowaniem odpowiedzialności - różne podejście do realizacji projektów w sektorze publicznym”, która odbyła się podczas XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, pragniemy przedstawić głos przemysłu teleinformatycznego reprezentowanego przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji.

Sukcesy przedsiębiorców rozwijających usługi informatyczne dają powody do radości, ponieważ są ważnym segmentem polskiej gospodarki. Dobrze, że rozwijają się spółki zajmujące się
team leasingiem, gdyż bez wątpienia jest  to popularny rodzaj usług, a polscy programiści są wysokiej klasy fachowcami. Nie zmienia to faktu, że w czasach globalnej cyfrowej gospodarki gdzie indziej niż w rozwoju team leasingu, tkwią szanse rozwojowe polskiego przemysłu teleinformatycznego. Traktowanie team leasingu jako jedynego czy dominującego sposobu realizacji inwestycji, to pomysł który oceniamy krytycznie, podobnie jak niektóre przedstawiane publicznie przez Ministerstwo Cyfryzacji diagnozy problemów informatyzacji. Poważna dyskusja na ten temat wymaga naszym zdaniem rzetelnego przedstawienia opinii przemysłu teleinformatycznego, reprezentowanego przez Polska Izbę Informatyki i Telekomunikacji.

Podstawą długofalowego rozwoju przedsiębiorstw teleinformatycznych jest ich zdolność do akumulacji kapitału intelektualnego (know how) w postaci produktów, zautomatyzowanych usług i zasobów danych, w skali międzynarodowej. Team leasing to proste usługi nie dające takich możliwości. Ich konkurencyjność bazuje głównie na niskim koszcie pracy specjalistów.
To tak jakby, dając przykład z innych rodzajów przemysłu, opierać system gospodarczy na sprzedaważy surowców, zamiast przetworzonych dóbr. Tymczasem to właśnie dobra przetworzone tworzą siłę dominujących na świecie gospodarek.

Preferowanie team leasingu jako modelu współpracy w dostępie do zamówień publicznych oznacza de facto osłabianie tej części przemysłu teleinformatycznego, która podejmuje wysiłek inwestowania w kapitał intelektualny i strukturalny. To formuła systemowego eliminowania profesjonalnych podmiotów w sposób administracyjny, mająca znamiona naruszenia zasad uczciwej konkurencji na rynku. Rodzi też poważne ryzyko braku certyfikacji środków unijnych. Można także w działaniach tych upatrywać naruszeń Prawa Zamówień Publicznych. Bowiem jednym z podstawowych zadań UZP jest dbanie o przejrzystość procesu ich udzielania, zapewniającą przedsiębiorcom niedyskryminujący dostęp do zamówień publicznych.

Eliminacja samorządu gospodarczego przemysłu teleinformatycznego z dyskusji o modelu realizacji publicznych inwestycji związanych z cyfryzacją, to według nas przejaw nieracjonalnej dyskryminacji profesjonalnych firm inwestujących od lat w kompetencje swoich pracowników. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji zrzesza zarówno małe jak i duże firmy, a każda z nich ma równy głos i możliwości działania - model ten mógłby z powodzeniem stanowić wzór do naśladowania przez administrację, wzór w budowaniu relacji z przemysłem teleinformatycznym wspierającym od lat proces modernizacji.

Fakt, że rezultaty projektów realizowanych przez firmy dla administracji centralnej oceniane są często gorzej niż efekty pracy tych samych podmiotów w sektorach komercyjnych, czy choćby w środowisku samorządowym, ma swoje poważne przyczyny po stronie instytucji publicznych: dominującej w nich kultury zarządzania, pragmatyki stosowania Prawa Zamówień Publicznych oraz deficytów w obszarze ładu IT. Realizacja w takich warunkach złożonych systemów
w modelu leasingu specjalistów nie uwalnia od problemów związanych z jakością, czy dotrzymywaniem terminów. W modelu tym ryzyko inwestycji związanych z cyfryzacją kumuluje się po stronie zamawiającego stawiając zamawiającym wymagania, którym nierzadko nie są
w stanie sprostać z powodu braku kompetencji i właściwych praktyk. Świadczy o tym los dużych systemów budowanych w tym modelu, takich jak Źródło czy CEPIK 2.0 – o poważnych opóźnieniach i problemach szeroko pisała NIK choćby w informacji „NIK o Systemie Rejestrów Państwowych” z 22 marca 2017 roku (https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-systemie-rejestrow-panstwowych.html).
Trudno też uznać ten model za bardziej transparentny czy efektywny kosztowo, z uwagi na brak wiarygodnych danych na temat kosztów ponoszonych na realizację prac koncepcyjnych, czy stworzenie mechanizmów zarządzania pracą wynajmowanych specjalistów.

Poważnym ostrzeżeniem dla osób decydujących o stosowaniu tego modelu powinny być wyniki ostatnich konkursów w programie operacyjnym Polska Cyfrowa. Większość wnioskodawców,
a są to jednostki sektora publicznego, miała potężne problemy
z przygotowaniem profesjonalnych wniosków na dofinansowanie swoich projektów. Jednak jednostki te planują realizować owe projekty w modelu team leasingu. Czy odpowiedzialnym jest podejmowanie się przedsięwzięć, które powinny być wsparte silnym profesjonalnym
i doświadczonym zespołem, jeśli merytorycznym i organizacyjnym problemem okazuje się przygotowanie wniosku na dofinansowanie? Nie ulega najmniejszych wątpliwości,
że od opracowania dobrego wniosku, realizacja projektów to zadanie nieporównanie trudniejsze, zarówno merytorycznie jak i organizacyjnie.

Doceniamy wysiłki Ministerstwa Cyfryzacji adresujące wspomniane wyżej problemy informatyzacji i widzimy ważną rolę jaką w procesie informatyzacji odgrywać powinny usługi team leasingowe - choćby w obszarze utrzymania i rozwoju systemów. Jednak nie powinny być one traktowane jako panaceum na problemy cyfrowej modernizacji państwa, od którego należy oczekiwać zrównoważonej strategii zakupowej i stosowania dobrych praktyk "multisourcingu", tak jak czynią to duże podmioty komercyjne.

Borys Stokalski – Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji