Od Prezesów Od Prezesów

IDpass 2021

czerwiec 2012 roku

[09.06.2012]

O przyszłości dokumentów identyfikacyjnych słów kilka warto powiedzieć, gdy toczą się gorące dyskusje o nowym polskim dowodzie elektronicznym, kartach pacjentów w przychodniach oraz wadach profilu zaufanego wykorzystywanego w systemie ePUAP.

Poniższy esej jest głosem w tej dyskusji, ale też traktuje ten problem bardziej generalnie próbując podważać obecnie istniejące rozwiązania, które mają być tylko trochę unowocześnione, zamiast po prostu powinny być zastąpione zupełnie innym rozwiązaniem.

Dokument prawa jazdy i nie tylko

Pierwsze „prawo jazdy" wydano w 1888 roku dla Karla Benza, zezwalając mu na użytkowanie jego mechanicznego pojazdu na drogach publicznych. Powszechnie prawa jazdy zaczęto wydawać od 1903 roku w Prusach. Więcej o dokumencie prawa jazdy można sobie poczytać w Wikipedii.

Warto sobie jednak zadać pytanie, po co obecnie jest wydawany dokument prawa jazdy, gdy w prawo do prowadzenia pojazdu uzyskuje się z chwilą pozytywnego zdania egzaminu z umiejętności prowadzanie pojazdu w ruchu drogowym. Sam dokument, na wydanie którego trzeba poczekać nie mogąc przez to korzystać ze swojego uprawnienia, jest potrzebny - no właśnie komu?

Najczęściej ogląda go policjant podczas kontroli drogowej, przy czym już praktycznie każdy z ich korzystając z laptopa w radiowozie lub z telefonu sprawdza w systemie informatycznym, czy ten dokument jest legalny, czy uprawnienia nie zostały przez sąd cofnięte oraz ile punktów karnych jest na koncie kierowcy, bo może te dodatkowe 4 pkt. mogą spowodować konieczność zabrania dokumentu - a dokładniej poinformowania kierowcy o cofnięciu uprawnień do prowadzenia pojazdu. Wszystkie te opisane przypadki może policjant wykonać bez dokumentu prawa jazdy - tylko sprawdzając dane w systemie informatycznym. A obecnie za brak przy sobie tego dokumentu, kierowca może dostać mandat!

Kto jeszcze prosi o okazanie dokumentu prawa jazdy? Wypożyczalnie samochodów, ale przecież nie są one do tego zobowiązane, bo powinno wystarczyć oświadczenie najmującego samochód, że ma odpowiednie uprawnienia, podobnie jak podpisuje oświadczenie że będzie trzeźwy i nie będzie brał narkotyków. Nikt z wypożyczalni testu na trzeźwość czy narkotyki nie robi.
Pozostaje jeszcze podróżowanie za granicę, ale przy obecnej skali informatyzacji w krajach unijnych i istnieniu systemu Schengen, to każdy policjant od Włodawy po Lizbonę byłby w stanie szybko zweryfikować umiejętności zatrzymanego kierowcy.

A więc - powtarzam to już od kilku lat - dokument prawa jazdy jest zbędny! A tu kiedyś w Komisji Europejskiej padł pomysł o wymianie wszystkim kierowcom w Unii tego dokumentu na podobny ale jeden unijny. 

Tak, przy okazji. Zadaję sobie pytanie, dlaczego to ubezpieczenie OC jest związane z pojazdem, a nie z osobą mającą uprawnienia do prowadzenia pojazdu? To kierowca może spowodować wypadek, a nie pojazd. Nawet gdy „sam" stoczy się z górki uderzając w coś lub kogoś, to winny jest ten ostatnio go prowadzący, który go przed takim „samodzielnym" ruchem odpowiednio nie zabezpieczył. Dzisiaj w dobie wielu osób w jednej korzystających często z kilku pojazdów, każdy powinien sam dbać o swoją odpowiedzialność. Dlaczego więc mamy taki bezsens - komu to służy?

I wreszcie jak już jesteśmy przy samochodach - oczywiście dokument rejestracji pojazdu oraz karta pojazdu (chyba tylko występuje w Polsce) są też niepotrzebne. Wystarczy bowiem odpowiedni zapis w systemie informatycznym o zarejestrowaniu danego pojazdu, spełniającego wymagane warunki techniczne, z danym numerem rejestracyjnym, który należy do danej osoby lub podmiotu.

Nie mogę też sobie pozwolić na pominięcie sprawy sposobu pobierania opłat za przejazd autostradami w Polsce. Jak bardzo operatorzy tych autostrad - publiczni i prywatni - muszą być elektronicznie wykluczeni, aby w obecnej dobie rozwoju technologii teleinformatycznych budować na autostradach bramki z osobami wewnątrz, powodując godzinne oczekiwania kierowców na możliwość zapłacenia. Istnieje już viaTOLL, są też inne rozwiązania stosowane w wielu krajach - nie ma żadnego problemu w naliczaniu w jednym systemie opłat poprzez tylko odnotowanie przejazdu danego samochodu w danym punkcie a potem pobranie z konta kierowcy odpowiedniej sumy i rozdzieleniu jej dla odpowiednich operatorów autostrady. Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestuje? Widać również większość z kierowców jest e-wykluczona.

Dokument paszportu

Paszport, umożliwiający przejście przez bramę miasta podobno już istniał 450 lat przed naszą erę. Można sobie o tym przeczytać również w Wikipedii - więcej jest w języku angielskim. W Europie powszechnie paszporty wprowadzono w podczas I Wojny Światowej i potem już tak zostało. Z czasem zostały one uzupełnione zdjęciem, potem widocznym kodem dla czytników i wreszcie stały się biometryczne z czipem do elektronicznego odczytu.

Dla nas - Polaków - paszport był do końca lat 80-tych trudnym do uzyskania dokumentem. Tylko wybrani mogli go wypożyczyć na okres wyjazdu, szczególnie na Zachód. Obecnie nie jest nam potrzebny w podróżach w strefie Schengen - w krajach Unii Europejskiej, Szwajcarii, Norwegii, Islandii oraz w kilku innych krajach - nawet w Martynice i Gujanie Francuskiej. Ale mamy też prawo posiadać paszport europejski - w standardowej dla każdego kraju unijnego formie - do podróży w inne rejony świata. 

Paszport jest wydawany na życzenie każdego obywatela danego kraju - nawet niemowlaka. Na głównej stronie paszportu są dane osobowe - takie jak w dowodzie osobistym (bez adresu zameldowania), które są powielone na dole tej strony w postaci dla czytnika optycznego i są zapisane w chipie. Pozostała część książeczki to okładka, objaśnienia oraz kilkanaście stron na umieszczanie wiz. Zresztą każdy może sobie obejrzeć swój własny paszport. 

Istnienie paszportu jest uzasadniane koniecznością umieszczania w nim wiz. Większość krajów, do których potrzebujemy wizy - po akceptacji naszego wniosku, wkleja do naszego paszportu wizę zawierającą wszystkie nasze podstawowe dane (łącznie ze zdjęciem) oraz rodzaj wizy, datę wydania i okres lub termin ważności. Czasem informacje te są przetłumaczone na język danego kraju. Łatwo zauważyć, że ta naklejana wiza mogłaby by być wydawana w postaci karty identyfikacyjnej z tymi samymi informacjami. Wklejanie jej do naszego paszportu nie ma większego sensu - chyba że trzeba jeszcze mieć miejsce na wbicie stempla z datą wjazdu - ale to przecież może być zapisane w systemie informatycznym, gdzie i tak trafia informacja o naszym przybyciu na podstawie wypełnionego dokumentu wjazdu i wyjazdu (np. form-94 w USA).

Zresztą istnieją już - dla wjazdu do USA - wizy istniejące w postaci elektronicznej, dostępne dla obywateli krajów mających umowę o ruchu bezwizowym do USA (tzw. Visa Waiver Program). Okazuje się, że wtedy każdy chętny do wyjazdu do USA musi na 14 dni przed datą wyjazdu wypełnić w Internecie i na witrynie systemu Electronic System for Travel Authorization (ESTA). W formularzu tym, typowym dla wniosku o wizę (jest nawet pytanie o działalność nazistowską), trzeba wpisać swoje dane oraz rodzaj certyfikowanego transportu do Stanów (kajak wykluczony). Dodatkowo trzeba wpłacić 39$ oraz mieć bilet powrotny. Po wysłaniu tej aplikacji należy poczekać na jej zaakceptowanie i można wtedy udać się do USA, gdzie na granicy czeka na nas w systemie informatycznym wiza oraz bardzo dokładna kontrola danych i potrzeby wjazdu do USA na okres nie dłuższy niż 90 dni - oczywiście bez prawa pracy! Nasi dyplomaci twierdzą, że my mamy lepszą sytuację, bo wizę dostajemy (jak dostaniemy) na 10 lat z prawem pobytu do 6 miesięcy i płacimy za to tylko raz 160$.

W innych krajach - obraz wizy jest wstemplowany i wypełniany ręcznie. Często wizą jest zakupiony znaczek wizowy, który jest następnie kasowany przy odprawie wizowej stemplem wjazdu.
Zadajmy sobie pytanie - czy można zlikwidować paszporty? Odpowiedź jest prosta. W podróżach po Unii już ich nie potrzebujemy. Wizy wklejane można zastąpić wydaniem plastikowej karty identyfikacyjnej- a lepiej by było pozostać przy wizie w systemie informatycznym. Jak 27 nacji potrafi odczytać nasz dowód osobisty, to również w innych krajach nie powinno być kłopotu z posługiwaniem się naszym lokalnym dokumentem.  

Nieco problemu jest z krajami, gdzie chcą jeszcze stemplować - ale chyba można ich też przekonać do wiz w postaci elektronicznej, tym bardziej że wszyscy już dysponują wystarczającym wyposażeniem informatycznym.

A więc - po długich dyskusjach dyplomatycznych - można by zrezygnować z dokumentu paszportu.

A tak na marginesie. Niedawno pewien Kanadyjczyk wjechał do USA, pokazując zdjęcie swojego paszportu w tablecie. 

Dokument dowodu osobistego

Dla nas dokument dowodu osobistego (ID) istniał od zawsze i dziwimy się, że są kraje w których nie występuje (USA, Wlk.Brytania). Tam wtedy identyfikatorem osoby jest prawo jazdy lub karta ubezpieczenia socjalnego.

Dlaczego więc w Polsce uważa się, że ID jest konieczne?
Odpowiedzi są następujące, na które można podać proste odmienne uzasadnienia:

  • Identyfikacja Obywatela w kontaktach z urzędami. A przecież każdy zinformatyzowany urząd powinien mieć dostęp do bazy PESEL, gdzie znajduje się nasze zdjęcie i dane osobowe - wystarczy zobaczyć na ekranie kim jest ten Petent. A jeżeli zdjęcie nie wystarcza, to można jeszcze sprawdzić dane biometryczne wykonując dla porównania zdjęcie Petenta.
  • Uwiarygodnienie naszych danych osobowych w kontaktach z podmiotami (bankami, operatorami, wypożyczalniami). A przecież można ściągnąć z PESELA kopię naszych danych ze zdjęciem z zapisaniem ich w matrycy kreskowej, a dany podmiot dla ich ewentualnego potwierdzenia mógłby tę matrycę kreskową swoim kanałem teleinformatycznym zweryfikować w PESELu z odpowiedzią POTWIERDZAM/NIEPOTWIERDZAM. 
  • Identyfikacja Obywatela w systemie ePUAP (jeżeli wprowadzimy eID). Można sobie tutaj wyobrazić wykorzystanie kamery komputera, która przy logowaniu do systemu przesyła też krótki film ruchu (aby nie można było oszukać przylepiając do kamery „cudze"zdjęcie) twarzy dla porównania ze zdjęciem i danymi zapisanymi w PESELu. Co więcej to rozwiązanie nie wymaga wcześniejszej formalnej identyfikacji.
  • Kontrola ruchu Obywateli w sytuacjach zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa. A przecież już teraz służby dysponują możliwością rozpoznawania osób na podstawie biometrii zdjęć z kamer, a więc wystarczy tylko zrobienie zdjęcia „podejrzanemu" i na tej podstawie zweryfikowanie jego tożsamości ze sprawdzeniem kto zacz.
  • Identyfikacja naszego Obywatela za granicą. W krajach unijnych służby mogą/mają dostęp do danych Schengen i na tej podstawie mogą nas zweryfikować. Ewentualnie wydają nam swoją wizę - jak nie chcą jeszcze zastosować nowych technologii teleinformatycznych.

A więc - bardzo mi przykro - ale dokument dowodu osobistego też wydaje się być niepotrzebny.

Tak na marginesie, również propozycja wydawania karty ubezpieczenia zdrowotnego/socjalnego też wydaje się bez sensu. Przecież każda przychodnia czy szpital może sprawdzić uprawnienia pacjenta w bazie danych NFZ/ZUSu (przeszkodą są tutaj ograniczenia ustawowe, które przecież można zmienić).

Podsumowanie

Pełne zastosowanie informatyzacji Państwa powinno konsekwentnie ograniczać korzystanie dokumentów papierowo-poliwęglowych na rzecz identyfikacji drogą teleinformatyczną. Swoje dane osobowe można przechowywać w telefonie (być może zaszyfrowane) i ujawniać je za naszym przyzwoleniem w razie takiej niezbędnej potrzeby.

Co więcej, większość naszej aktywności wymagającej ujawnienia naszej tożsamości jest związana z zakupem lub opłacaniem jakiejś należności. Wystarczy wtedy karta płatnicza, która powinna być wyposażona w fotografię dla jej bezpieczeństwa.

A co mają zrobić Obywatele nie posiadający karty płatniczej?  Powinni się w nią zaopatrzyć (nie reklamuje tutaj żadnego banku), gdyż dzisiaj (czerwiec 2012) nie mogą nawet napić się piwa w strefie kibica (tam tylko są dopuszczalne karty zbliżeniowe).

A dodatkowo - również banknoty i monety zaczną wychodzić z użycia. W Szwecji planuje się całkowitą rezygnację z fizycznych pieniędzy. W Somalii, gdzie nie ma rządu i narodowego banku, regulowanie płatności odbywa się poprzez prosty system w komórkach przy zdeponowaniu u operatora jakieś fizycznej sumy dolarów.
Tak wiem - nie są to dobre wieści dla wytwórni papierów wartościowych, ale taka jest cena postępu.

Postscriptum

Po chwili zastanowienia, większość z Czytelników zaczęła by zadawać wiele pytań:

  1. Jeżeli nie będzie żadnego z dokumentów - prawa jazdy, paszportu, dowodu osobistego, które obecnie mogą być wymiennie wykorzystane do udowodnienia naszej tożsamości, to jak potwierdzimy ulgę wiek kupując bilet dla małolata lub seniora?
  2. W jaki sposób potwierdzimy nasz adres zamieszkania, jak nie będzie on istnieć w żadnym z dokumentów, a nawet nie będzie takich dokumentów?
  3. A w jaki sposób zmusimy Obywateli do uaktualniania swoich danych w systemie PESEL?

Na te i inne podobne pytania możemy znaleźć proste odpowiedzi, tylko powinniśmy poszukiwać tych odpowiedzi w całym systemie teleinformatycznym Państwa, gdzie te wszystkie dane się już znajdują i mogą być łatwo uaktualniane na bieżąco. A jeżeli jest gdzieś jeszcze jakiś problem, to należy poszukać jego rozwiązania, projektując kolejną modyfikację tych systemów.
Rozwiązaniem powyższych problemów w skali globalnej może IDpass - portal wirtualnej identyfikacji obywateli Świata.

IDpass powinien mieć następujące cechy:

  • Portal przechowuje dane osobowe obywatela, którymi mogą być dane podstawowe (imię, nazwisko, zdjęcie, biometria), dane dotyczące rodziców, współmałżonka, dzieci oraz dane medyczne, dane dotyczące edukacji i wykształcenia, miejsce zamieszkania oraz aktualnego pobytu, adres mejlowy lub zwykły do kontaktu oraz inne dane, które dana osoba uzna za istotne.
  • Każdy może wpisać sam do niego swoje dane osobowe, ale powinien to czynić w porozumieniu z jakimś urzędem certyfikacyjnym, mogącym potwierdzić ich prawdziwość.
  • Dane noworodków są wpisywane przez położną w powiązaniu do już dostępnych danych rodziców.
  • Dane osoby są wykorzystywane przez upoważnione urzędy lub służby oraz w każdym innym przypadku
  • W interesie danej osoby jest aktualizowanie tych danych, gdyż mogą być one potrzebne do wykazania swojego prawa do określonej funkcji czy pozwolenia.
  • Portal powinien mieć zasięg globalny, przy czym każde z Państw (póki będą istnieć) prowadzi konta swoich obywateli, trzymając je i chroniąc je na swoim terenie.

Tak - IDpass jest podobny w funkcjonalności do portalu Facebook (FB), Google+ (G+) i kilkaset innych.

FB zawiera już dane osobowe prawie 1 mld osób. Portal ten gromadzi w profilu użytkownika: dane osobowe, zdjęcia, zainteresowania, miejsce logowania, miejsca pobytu, listę znajomych, poszukiwane tematy, oglądane witryny, wyrażane poglądy ujęte w osi czasu i aktywności.

Profil użytkownika weryfikowany jest przez aktualne użytkowanie w danym miejscu i czasie, innych użytkowników - znajomych, a przede wszystkim przez oprogramowanie portalu analizujące przez analizę miejsca logowania, opisu danych oraz na podstawie zapisów z innych baz danych. W przypadku „donosu" lub wykrycia podejrzenia nierzetelności w podawanych danych i faktach - portal usuwa profil danego użytkownika. Jedynie przesłanie skanu paszportu lub innego dokumentu umożliwia odtworzenie profilu. Z dużą pewnością można zakładać, że podstawowe dane naszych znajomych z FB lub G+, jeżeli są nam udostępnione są prawdziwe. Już wiele innych portali udostępnia swoje zasoby tylko zweryfikowanym użytkownikom z FB lub G+ !!!!
FB i wiele mu podobnych portali jest zarządzana przez korporacje amerykańskie, co powoduje, że zapisane w nich dane mogą być dostępne dla służb USA gdyż na przykład:

  • Wszystkie dane gromadzone i przetwarzane przez firmy US muszą być dostępne na żądanie służb (Sądu) na podstawie USA PATRIOT Act ("Uniting and Strengthening America by Providing Appropriate Tools Required to Intercept and Obstruct Terrorism Act of 2001" )
  • Parlament Europejski zgodził się na porozumienie o wzajemnym przekazywaniu i udostępnianiu kompletu informacji o pasażerach (PNR -Passenger Name Record) linii lotniczych w podróżach między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi.
  • Prezydent Obama podpisuje The Cyber Intelligence Sharing and Protection Act (CISPA ), na podstawie którego firmy mają udostępniać służbom (również często innym firmom) wszystkie dostępne dane internetowe bez zbytniej biurokracji.

Dobrze by więc było, aby w IDPass, dane dotyczące obywateli Unii Europejskiej, a w tym Polski były przechowywane na europejskim terenie. Tym bardziej, że Komisja Europejska zmierza do ustanowienia obowiązku identyfikacji użytkowników Internetu - na początek niepełnoletnich, ale przez negację dotyczyć do będzie wszystkich.
Pozostawiając do dyskusji propozycję budowy IDpass 2021 (jest to wystarczający okres czasu na objęcie tym rozwiązaniem każdego obywatela, który by sobie tego zażyczył stwierdzając, że taki portal ułatwia mu codzienne życie) warto jeszcze zwrócić uwagę, że tym samym byśmy wrócili do starej metody referencji i polecenia nas przez kogoś znanego, godniejszego i bardziej zaufanego - w tym przypadku polecenia nas przez  IDpass 2021!!!!

Zastrzeżenia:
Ewentualne uwagi i komentarze proszę przesyłać na adres: W.Iszkowski@PIIT.org.pl
Wyrażone  w prezentacji poglądy są wyłącznie poglądami autora i nie należy ich odnosić do określonego podmiotu czy sytuacji.
Kopiowanie całego artykułu jest dozwolone tylko za zgodą Autora. Cytowanie dopuszczalne z podaniem źródła.
© 2012 , Wacław Iszkowski