Od Prezesów Od Prezesów

Dyskusja o zasadach ochrony twórczości

czerwiec 2012 roku

[04.06.2012]

Po przeczytaniu sprawozdania z Warsztatów „REFORMA PRAWA WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ - PRAWA AUTORSKIE"  oraz po „aferze" nielegalnego klipa mającego wspomóc naszych piłkarzy przed meczem z Czechami, napisałem o tym na liście adresowej osób biorących udział w tych Warsztatach. Otrzymałem na to trzy  odpowiedzi, które z kolei skłoniły mnie do napisania poniższego eseju, który prezentuje tylko moje prywatne poglądy.

Wacław Iszkowski 

[Poniżej fragmenty eseju - całość w załączniku] 

Kierunki modyfikacji zasad ochrony twórczości

Nasuwa się pytanie, co trzeba zmienić - nie w prawie, ale najpierw   zasadach i relacjach pomiędzy twórcami a użytkownikami oraz pomiędzy twórcami i ich następcami pragnącymi udoskonalać ich dzieła.

W świecie analogowym już zapewne wiele zmienić się nie da. Rzeczywiście jedynie prawnicy mogą usprawnić nieco istniejące prawo i nadać mu nowego ducha interpretacji. 

Ale w świecie cyfrowym można wiele więcej, korzystając właśnie z możliwości jakie daje technologia teleinformatyczna.

Kontent (lub jak kto woli - treść) w sieci jest dwóch kategorii:

  • Kategoria pierwsza - są to utwory (dzieła) w domenie prywatnej, które mając określoną wartość twórczą, powinny podlegać ochronie, a ich autor/autorzy/ właściciele za ich wykorzystanie na określonym polu eksploatacji powinni być odpowiednio wynagrodzeni.
  • Kategoria druga - są to treści w domenie publicznej będące zbiorem różnego rodzaju informacji, stwierdzeń, uwag, dokumentów i utworów publicznych, która  chociaż mając autora/autorów/właścicieli są dostępne za darmo dla wszystkich na wszystkich polach eksploatacji. 

Każdy utwór(dzieło)  w wersji cyfrowej (kategorii pierwszej)  powinien mieć metryczkę, w której najpierw autor, a potem właściciel określa następujące parametry:

  • autora/autorów działa oraz właściciela praw majątkowych,
  • datę powstania dzieła,
  • rodzaj ochrony dzieła (publiczne, CC, chronione w okresie, chronione przez 50/70 lat, itp.),
  • podział dzieła na już niepodzielne części,
  • wartość dzieła oraz cena za jego wykorzystanie na określonym polu eksploatacji,
  • miejsce uiszczenia zapłaty oznaczające możliwość legalnego wykorzystania na danym polu eksploatacji,
  • inne parametry i informacje.

Dodatkowo każde z tych dzieł  (kategorii pierwszej) powinno być formalnie „opublikowane" w sferze cyfrowej, na przykład przez wpisanie jego metryczki do odpowiedniej bazy danych dzieł literatury, muzycznych i innych. Dla dzieł już istniejących taką bazą publikacji mogą być zcyfryzowane (zdigitalizowane) oficjalne zbiory biblioteczne, muzealne i podobne. Zapewniam, że teleinformatyka sobie poradzi z obsługą tych metryczek. Dla bezpieczeństwa każda z nich może być „zamknięta" bezpiecznym podpisem elektronicznym.

I teraz znowu technologia informatyczna może pomóc w dostarczeniu na podstawie zapisów w metryczkach dzieł każdemu z autorów czy właścicieli odpowiednią kwotę zapłaty, nawet jakby to miały być ułamki centów czy groszy. Jak można skorzystać z takiej metryki? Jeżeli chcę tylko odtworzyć utwór wnoszę opłatę  za odtworzenie zgodnie z ceną (lub tego nie mogę zrobić, jak cena jest za wysoka i mnie na to nie stać), a jak chcę go użyć (w jakimś stopniu)  w innym utworze, to płacę za to inne pole eksploatacji, a potem sam sprzedaję nowy utwór po nowej cenie lub może udostępniam za darmo. Wtedy jestem sponsorem tego pierwotnego utworu w domenie publicznej. Zawsze jednak jestem pewny, że nie naruszyłem prawa twórcy, bo go według jego wymagań wynagrodziłem. Co więcej autor/właściciel zależnie od popytu może zmieniać te ceny. 

Może jest to zbyt ogólne, ale po głębszej analizie i usprawnieniu, wiele tak zacięcie dyskutowanych problemów by znikło. Teleinformatyka by sama egzekwowała prawo - nie dopuszczając do wykorzystywania utworów niezgodnie z zapisami w ich metrykach. Oczywiście powyższe rozwiązanie jest tylko szkicem, ale właśnie o tego typu propozycjach powinno się dyskutować na takich warsztatach, a nie o kosmetyce prawa autorskiego.

Jest to rozwiązanie w pewnym sensie podobne do zasady wyliczania podatku VAT. Kupując surowce, półprodukty, produkty do produkcji Produktu płacę za nie z VATem, po czym ustalając cenę produktu dodaję do niej VAT, ale dla fiskusa efektywnie będzie to tylko wartość podatku od wartości dodanej.  Oczywiście jest to podobieństwo w pewnym sensie.

Komentarz do Rekomendacji z Warsztatów

Przy takim (skądinąd słusznym) podejściu do aktualnie istniejącej  rzeczywistości ograniczonej zapisami prawnymi (często niedorzecznymi, sprzecznymi, niejasnymi) efekt takich warsztatów jest taki jak właśnie możemy przeczytać - 6 mało znaczących rekomendacji!!

Pozwalam je sobie skomentować [na czerwono] (przyznam się, że niezbyt pozytywnie):

  1. Doprecyzowanie przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w szczególności przepisów o dozwolonym użytku publicznym i prywatnym, w celu zagwarantowania pewności związanej z korzystaniem z utworów i przedmiotów praw pokrewnych przez uprawnione podmioty.
    Zawsze warto poprawić, doprecyzować przepisy, ale to jest tylko KOSMETYKA!
  2. Utworzenie wyspecjalizowanego sądu do spraw własności intelektualnej,
    Jeszcze jeden rodzaj sądu -  a może by jednak wszyscy sędziowie starali się poznać meandry własności intelektualnej, a  jak są zbyt skomplikowane nawet dla jurystów, to może trzeba je radykalnie uprościć. Tak przy okazji, na warsztatach dotyczących prawa patentowego, również zaproponowano powołanie wyspecjalizowanego sądu patentowego oraz przekazanie ustaw o własności intelektualnej pod jurysdykcję Ministerstwa Sprawiedliwości (zapominając, że to obecni i przyszli właściciele patentów powinni najpierw określać konieczne modyfikacje zasad patentowania). Gratuluję prawnikom dbania o własne interesy.
  3. Skreślenie art. 40 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jednoznaczne z likwidacją opłat na rzecz Funduszu Promocji Twórczości w oparciu o instytucję domaine public payant, o ile stworzony zostanie ekwiwalentny system finansowania twórczości.
    Niestety obawiam się, że ten postulat spowoduje nałożenie obowiązku na dostawców kontentu (lub dostępu do Internetu) odpisu na rzecz twórców, na wzór opłat Copyright Levies od każdej pustej kartki papieru. To nie jest dobry pomysł. Wszyscy płacą, nawet jak nie korzystają z utworów! Przypomina to abonament RTV, pochodzący jeszcze z czasów minionych, którego coraz więcej nie chce płacić, bo telewizora używa do czego innego niż oglądanie programu TVP.
  4. Dostosowanie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych do realiów cyfrowych poprzez weryfikację pojęcia „egzemplarz", tam gdzie jest to odpowiednie rozszerzenie go o pojęcie „kopii", oraz weryfikację definicji ustawowych związanych z publikacją, zwielokrotnianiem i rozpowszechnianiem utworów. Dobrą podstawą do dokonania weryfikacji pojęć jest propozycja przedstawiona przez prof. Elżbietę Traple,
    Oczywiście w świecie cyfrowym nie można odróżnić kopii od oryginału dokumentu czy utworu, chyba że powstaje od nowa utwór na wzór już istniejącego utworu i bardzo go przypominającego, będący jego (z reguły) gorszą kopią. Takie dostosowanie (weryfikacja) powinno być dokonane generalnie w całym polski ustawodawstwie - a nie tylko w tym jednym przypadku.
  5. Doprecyzowanie zasad nabywania przez Skarb Państwa autorskich praw majątkowych w drodze spadku. W przypadkach gdy jedynym spadkobiercą ustawowym jest Skarb Państwa tego rodzaju zasoby powinny być skatalogowane i udostępnione szerokiej publiczności,
    Taki przypadek wobec poszerzenia ostatnio grupy potencjalnych spadkobierców (na rodziców, dziadków i ich krewnych) znacząco ogranicza szansę Skarbu Państwa na pozyskanie jakiegokolwiek spadku.
  6. Przeprowadzenie badań ilościowo-jakościowych dotyczących korzystania w Polsce z treści znajdujących się w Internecie oraz rzetelnych badań określających wartość rynku Internetu w Polsce. Badania powinny zostać przeprowadzone przez konsorcjum w skład którego będą wchodzić instytucje rządowe i pozarządowe.
    Zawsze warto zrobić badania, ale warto zauważyć, że ilościowo i jakościowo internet zmienia się tak szybko, że zanim powstanie raport z badań, to rzeczywistość będzie zupełnie inna.  Moim zdaniem wystarczy rzetelne obserwowanie Internetu na wybranych przykładach.

I to już wszystko? Raczej niewiele - rewolucja, a nawet ewolucja to nie jest - sorry!

Do pobrania
Dyskusja_o_ochronie_tworczosci.pdf